„Chill out zone” czy psie więzienie?

Jak przyzwyczaić psa do klatki

Tak! Taką jestem wyrodną „matką”, bo oba moje psy śpią w klatkach. Znaczy… pod warunkiem, że akurat nie śpią na łóżku, kanapie albo dywanie… a! …i ich klatki zwykle są otwarte …no chyba, że akurat są zamknięte… zresztą, im w sumie i tak wszystko jedno… ;).

12107732_710271802406231_6571202442943052190_n

Mała Corba znalazła sobie zajęcie…

Zacznijmy jednak od początku… (właściwie od środka bo, od Corby ;)). Kiedy zdecydowałam się na drugiego psa wiedziałam, że będzie to suka i, że będzie owczarkiem niemieckim z linii użytkowej. W związku z wyborem takiej, a nie innej rasy (i linii) musiałam liczyć się z tym, że będzie to zwierzę o niespożytej energii, gotowe do działania, zawsze na minimum 120%, oraz o ponadprzeciętnych zdolnościach do znajdowania sobie zajęcia, nawet tam gdzie to teoretycznie niemożliwe :P. Wiedziałam też, że będę chciała ten wulkan energii zabierać ze sobą w różne miejsca (żeby nie napisać wszędzie, bo do tego jeszcze długa droga ;)), a więc również w różnych miejscach (np. w pokojach hotelowych) móc go spokojnie zostawiać.

Corba swój pierwszy pobyt w hotelu (takim dla ludzi) zaliczyła mając zaledwie 9 tygodni! Zdarzało się oczywiście, że zostawała w pokoju sama i (o dziwo) niczego w tym czasie nie zjadła, nie pogryzła, nie zdemolowała, nigdzie nie nasikała i nie wkurzyła nikogo darciem swojego małego, słodkiego pyszczka ;).  Jak? Dzięki najlepszemu „narzędziu do obsługi psa” jakie udało się wymyślić ludzkości ;)– tzn. KLATCE KENELOWEJ.

unnamed

Klatkę dla Corby nabyłam długo przed przybyciem szczeniaka do domu. Dzięki temu mogłam szybko i bezstresowo przyzwyczaić sukę do tego „sprzętu”. Właściwie, to stało się samo. „Kenel” zawiozłam do hodowcy, kiedy Corba i jej rodzeństwo mieli 4 tygodnie. Szczeniaki mogły same, z własnej woli wchodzić i wychodzić z klatki. Co ważne wchodziła tam też ich matka, a one razem z nią :). Kiedy w wieku 8 tygodni przywiozłam do domu małą „piranię”, klatka stała się automatycznie jej ukochanym miejscem na ziemi :). Nie trzeba było robić zupełnie nic… Suka sama chętnie tam wchodziła, spała, a nawet znosiła tam swoje zabawki :P. Bez problemu, w każdej chwili można było zamknąć drzwiczki i zostawić „małą” samą. Bez dramatów, drapania, piszczenia czy wydzierania się. Oczywiście, na początku nie zostawała sama na długo, żeby „nie kusić losu” (bo z klatki możemy wypuścić pieska tylko wtedy, kiedy jest całkowicie spokojny). Od samego początku zamykałam Corbę w klatce na noc. Dzięki temu: po pierwsze miałam szansą (chociaż przez chwilę) spokojnie pospać – nie bojąc się, że coś zje, pogryzie, albo gdzieś nasika). Po drugie (chyba dużo ważniejsze) suka błyskawicznie nauczyła się, że swoje potrzeby powinna załatwiać na dworze 😀 (chociaż oczywiście wpadki się zdarzały, jak to z dzieciakami bywa ;)). Psy mają tę cudowną właściwość, że bardzo niechętnie zanieczyszczają swoje miejsce do spania. To nie tak, że zamykałam 8 tygodniowego szczeniaka na całą noc, a ona się nie załatwiła. To dla szczeniak fizycznie niewykonalne. Czy będzie chciał czy nie, w końcu nie wytrzyma. Zamykałam, więc malucha w klatce (wyłożonej podkładami higienicznymi i „dry bed’em”) i co dwie godziny (z budzikiem w ręku) wstawałam – i na 5 minut wynosiłam (na rękach) sukę z domu. Tylko po to, żeby na dworze się załatwiła i dostała za to nagrodę :).

Jak nauczyć szczeniaka czystości

8-tygodniowy „szczylek” – klatka jej niestraszna 😉

W tej chwili Corba ma trochę ponad rok. Nadal uwielbia swoją klatkę (a właściwie swoje 3 klatki – bo mamy jedną w domu, jedną w samochodzie i jedną w domu moich rodziców). Sama chętnie do niej wchodzi i nie raz się zdarza, że przesypia w niej (w tej chwili już w otwartej) praktycznie całą noc.  Jestem w stanie zamknąć ją w „kenelu” w dowolnej chwili i na dowolny czas. Zostawić ją samą w klatce na środku trawnika (np. w wake parku), gdzie kręcą się ludzie, biegają dzieci i inne psy, a ona po prostu, ze stoickim spokojem idzie spać :). Wiem, że w przyszłości, jeśli będzie taka potrzeba, mogę ją bez problemu oddać do psiego hotelu, zabrać ze sobą na wakacje i zostawić w pokoju hotelowym, a nawet zabrać w podróż samolotem, bo nie będzie miła żadnego problemu w spokoju przesiedzieć w lotniczym transporterze dowolną liczbę godzin (bez przesady oczywiście ;)).

Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu

2

Najpierw socjal w wake parku, potem „matka” może spokojnie popływać 🙂

Jak przyzwyczaić psa do klatki?

No dobrze… Corba została przyzwyczajona do klatki od „maleńkości”. Nie ma się, więc czemu dziwić, że z „klatkowaniem” nie ma żadnego problemu. Co jednak, jeśli chcemy do klatki przyzwyczaić dorosłego psa (który np. podczas naszej nieobecności demoluje dom i nie daje spokoju sąsiadom), albo szczeniaka, który głośno protestuje przy każdej próbie zamknięcia go?

Po pierwsze powinniśmy uzbroić się w cierpliwość i pogodzić się z tym, że do klatki (tak jak do wszystkiego innego) powinno się przyzwyczajać psa stopniowo. Klatka nigdy nie powinna kojarzyć się psu z karą. Wręcz przeciwnie. Budujemy, jak najlepsze skojarzenia. Wkładamy do klatki ulubiony psi kocyk, albo posłanie. Karmimy w klatce. Tam też podajemy wszelkie gryzaki wymagające długiego „rozpracowywania”. Uczymy psa na komendę wchodzić do klatki – za co też oczywiście dostaje nagrody.  Dopiero, kiedy widzimy, że pies chętnie wchodzi do „kenela” możemy zacząć powoli zamykać drzwiczki. Dobrze by było, żeby początkowo pies był, albo bardzo zmęczony, albo bardzo zajęty (np. gryzakiem). Dbamy o to, żeby zamknięte drzwi nie wywoływały paniki. Zamykamy je, więc najpierw na bardzo krótką chwilę. Tak, żeby pies pozostał spokojny i stopniowo ten czas wydłużamy. Na początku, nie zostawiamy też psa w klatce samego. Dopiero, kiedy zamknięty zachowuje całkowity spokój (przez dłuższy czas), możemy stopniowo zacząć wychodzić z pomieszczenia, w którym jest klatka, a z czasem również z domu. Każde kryterium, które może przysporzyć psu problemów (np. czas zamknięcia, czas naszej nieobecności, ilość rozproszeń w miejscu gdzie stoi klatka) powinniśmy podnosić stopniowo. Tak, aby dać zwierzakowi największą szansę na zachowanie spokoju. Co, jeśli zdarzy się psu „atak paniki”? Po pierwsze, my nie powinniśmy panikować i pod żadnym pozorem nie możemy wypuścić psa, kiedy najbardziej panikuje. Utwierdzilibyśmy go tylko w przekonaniu, że takie zachowanie powoduje otwarcie drzwi.  Możemy postarać się nieco obniżyć te kryteria, na które mamy wpływ. Zmniejszamy ilość bodźców zewnętrznych, które mogą psa „nakręcać” (np. wyprowadzamy z pomieszczenia krzyczące i biegające dziecko, wyprowadzamy inne zwierzęta), a samemu spokojnie siadamy (w niewielkiej odległości od klatki) i bez odzywania się do psa po prostu czekamy na spokój. Dopiero, kiedy psiak całkowicie sobie „odpuści” i spokojnie się położy, możemy otworzyć klatkę – nie robiąc oczywiście z tego wydarzenia żadnego wielkiego „halo”.

Proste? 🙂 Wiem, że NIE ;), ale… do zrobienia.  Ares był „uczony” klatki już, jako dorosły, kilkuletni „mężczyzna”. Nie było z nim w prawdzie problemów, które klatka miałaby rozwiązać. Ponieważ jednak chciałam zabierać go pod namiot „klatkowanie” było idealnym rozwiązaniem, żeby zbój w nocy np. nie zwiedzał obozu bez mojej wiedzy ;).

4

Podsumowując. Klatka idealnie sprawdza się:

  • przy nauce czystości,
  • dla psów nadaktywnych, jako idealne miejsce wyciszenia,
  • dla psów z problemami separacyjnymi (zabezpieczając dom przed zniszczeniem i psa przed zrobieniem sobie krzywdy),
  • dla psów lękliwych – idealny azyl, w którym taki pies może się schować przed całym „złem tego świata”. (Przy lękliwych pieskach powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na to, aby nikt zwierzakowi w tej klatce nie przeszkadzał, nikt go „na siłę” z niej nie wyciągał i nie uszczęśliwiał nowymi „atrakcjami”)
  • Umiejętność spokojnego siedzenia w klatce może się też przydać w: sytuacjach awaryjnych np. urazy, rekonwalescencja po operacji, konieczność pozostawienia psa w szpitalu (przed lub po zabiegu), w hotelu, na wystawie, treningu, zawodach, przy transporcie samolotem itd.

Z całkowitą stanowczością mogę powiedzieć, że nauka spokojnego pozostawania w klatce jest jedną z najlepszych „inwestycji”, jaką poczyniłam przy edukacji i wychowywaniu moich psów. Zwłaszcza małego szatanka Corby, która po zamknięciu drzwi „kenela” natychmiast i w każdych warunkach staje się grzecznym i spokojnym pieseczkiem ;).

Ciekawa jestem, jakie są Wasze poglądy i doświadczenia związane z „klatkowaniem” psów?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Nisza dla zwierząt

One Comment

  1. Ja tylko dodam od siebie, że raz postanowiliśmy nie zamykać naszego Doro w klatce, kiedy nie ma nas w domu. Zaowocowało to dwoma tygodniami ciągłego jeżdżenia na rentgen i sprawdzania, czy cząstka zjedzonego nożyka do tapet, na pewno się przesuwa w stronę „wyjścia”. Kiedy pies jest w klatce, bezpieczny jest dom, a najważniejsze – bezpieczny jest nasz kochany „synuś”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *